Do zobaczenia u naszych Piękności!
Jak wiadomo, fryzury uszlachetniają człowieka.
Osobiście chodzę do fryzjera wyłącznie dlatego, że mnie tam… uszlachetniają.
Gdyby nie było salonów fryzjerskich, nawet byśmy nie wiedzieli, jak bardzo zdążyliśmy zarosnąć.
A to są Ania i Ula — prawdziwe czarodziejki swojego fachu.
Potrafią swoim kunsztem przemienić kudłatego potwora w eleganckiego księcia.
Zawsze się uśmiechają, więc od razu wiadomo, że cieszą się z każdego klienta i naprawdę kochają to, co robią.
Tak, to się zdarza.
Pracują w niewielkim domku przy ulicy Dolnej 4 w Warszawie.
Jego skromne rozmiary aż kontrastują z wysokim poziomem ich umiejętności — i tylko go podkreślają.
Za to ceny są do tego miejsca idealnie dopasowane: niewielkie.
Około 40–50 zł dla mężczyzn i mniej więcej 70 zł dla kobiet.
My nazywamy je po prostu: „nasze piękności” — i chodzimy do nich nie tylko po fryzurę, ale też po dobry nastrój.
Chodzę do Ani i Uli już od kilku lat i za każdym razem wychodzę od nich odświeżony, odmłodzony i — co najważniejsze — uśmiechnięty.
Dlatego nawet jeśli mieszkacie daleko od skrzyżowania ulic Belwederskiej i Dolnej — i tak warto przyjechać. Nie pożałujecie.
Dla pewności podpowiem: naprzeciwko jest Biedronka, stacja Orlen, a obok Rossmann.
Myślę, że traficie bez problemu.
No i… do zobaczenia u naszych Piękności!
Jeśli podoba się Państwu to, co robię, proszę zamówić dla siebie film wideo — wykonam go szybko i niedrogo.
A także proszę zostawić „łapkę w górę” i zasubskrybować kanał.
Jeśli chcą Państwo wyrazić swoją opinię o tym filmie, proszę napisać komentarz pod wideo albo
na e-mail:
[email protected]